Top
Przekaż 1% podatku
Przekaż 1% podatku

Darowizny na rzecz Stowarzyszenia

Bank PEKAO S.A o/Kraków

28 1240 1431 1111 0000 1045 1072

Aktualności

Piotr Dylikowski - do zobaczenia Przyjacielu
Kreska strona
03.12.2020

W ostatnim czasie dzieje się wokół nas bardzo dużo złego, ale tragedia boli najbardziej, gdy dotyka nas bezpośrednio. Właśnie teraz wydarzyła się nam taka, której sobie nie wyobrażaliśmy, nie chcieliśmy nigdy brać pod uwagę.

Odszedł uczestnik warsztatu, który wydawało się, że jest z nami od zawsze i na zawsze. Przyjaciel, towarzysz, o zaskakującym umyśle i sercu tak ogromnym, że mieściło nieskończone pokłady miłości dla najbliższych. Piotr Dylikowski, Dylik, Dylikoś P. jak sam się najchętniej podpisywał. Zmarł 3.12.2020 i pomimo bardzo ciężkich ostatnich dni, do samego końca pozostawał sobą — zawadiackim przyjacielem (który lubił zwać się mężem) Marty, troskliwym przybranym samozwańczo wujkiem jej dzieci, największym fanem swojego siostrzeńca, w warsztacie następnym po kierowniczce, u którego wszystko dobrze, nic złego się nie dzieje i nie ma żadnych problemów. Był najbardziej dumnym z siostry bratem na świecie. Nieraz na pewno zaleźli sobie za skórę, ale gdy o niej opowiadał, było wiadomo, że to jest ktoś, że Dorota wie wszystko i wie to najlepiej. A jak już podkreślał, że jest lekarką, to pozamiatane. Dorota i Julek byli dla niego najważniejsi i zawsze o nich opowiadał z ogromną miłością i czułością.

Pomimo że znaliśmy się już wiele lat, to ciągle potrafił zaskoczyć i wzruszyć. Gdy kiedyś przyszedł z wielką reklamówką, każdy spodziewał się tony poskręcanych pasków albo innej robótki, którą dłubał w domu, a w torbie były tulipany. Dla najważniejszych dla siebie osób. Tak po prostu. Na pewno nie można było nazwać go rozrzutnym, dlatego, gdy uparł się, że chce kupić komuś jogurt, to oczywiste było, że jest to wyraz wielkich uczuć. Gdy ktoś był mu bliski, to okazywał, to drobnymi gestami — pozdrowieniami dla najbliższych, drobnymi upominkach dla dzieci, pamiątkami z podróży. Po prostu cały czas był blisko myślami i przeżywał czas poza warsztatem, kombinując jak te sytuacje połączyć. Sprawianie radości bliskim dawało mu największą radość. Ogromny wielbiciel swoich urodzin - 18 czerwca był największym świętem w roku, a radość ze spędzania tego czasu z bliskimi największym prezentem. Zapraszał na kolejne zaraz po poprzednich i regularnie wspominał o nich ważnym dla siebie osobom. Doceniał pamięć o tym, co lubi — Skawiński, Kombii, lody śmietankowe, Kult, monte potrafiły przełamywać najtwardsze lody. Jednocześnie był najbardziej lojalny swoim bliskim, jak tylko jest to możliwe, nie można było go przekabacić byle czym ani nawet czymś ogromnym i wspaniałym. Niejeden myślał, że podszedł go czymś sprytnie i coś udowodnił, a kończyło się i tak po dylikosiowemu. Był niezwykle konsekwentny w swoich przekonaniach, odważnie podchodził to bronienia swojego zdania, jednocześnie wiedząc, kiedy odpuścić i nie przejmować się. Uczył nas, że można być razem, nawet kiedy się ze sobą nie zgadzamy, że najważniejsze być szczerym ze sobą.

Nie było dla niego sytuacji niemożliwych, zawsze potrafił stanąć na wysokości zadania, a charyzmą i improwizacją podbijał dokumentnie serca swoich widzów. Bo występy, to był jego żywioł. Piosenka, gra na udawanej gitarze, konkurs, czy normalne zajęcia były dla niego sceną, na której był niezrównany. Pokazywał, jak ważny jest dystans do życia i nie po co brać go zbyt serio. Przy czym były rzeczy, do których podchodził najbardziej poważnie: papieski kolor i wierność swoim poglądom.

Światy, które można było z nim zwiedzić, nie ruszając się z miejsca, są niezmierzone. Wystarczyło pójść za nim i wsłuchać się w jego opowieści. Każdy mógł znaleźć tam swoje miejsce. W jego towarzystwie można było poczuć się beztroskim i szczęśliwym jak nigdy. Uśmiech Dylikosia rozjaśniał najbardziej ponure chmury, a komentarze przypominały o tym, co najważniejsze. Potrafił cieszyć się życiem w każdym aspekcie, maksymalnie, dzielił się tym z innymi i włączał ich w to. Zawsze, niezwykle subtelnie stawał po stronie słabszych, nie musiał nikt nic mówić, by zrozumiał, o co chodzi. Niezwykle świadomy swojej osoby, zdystansowany, o ogromnym poczuciu humoru. Był przewodnikiem po warsztatowym świecie dla bardzo wielu studentów i odwiedzających gości, dla którego nieważne były tytuły i wydumane konwenanse. Pokazywał w najprostszy sposób, jak ważny jest każdy człowiek i co świadczy o jego wartości. Dostrzegał i wyciągał dobro z innych. Był mistrzem taktu i dyplomacji.
W warsztacie najchętniej byłby zawsze pierwszy i wychodziłby ostatni. Zazwyczaj, gdy reszta dopiero się zbierała, on witał ich zza stołu w pracowni sztuki użytkowej, z kawką, a czasem i dwoma, aby było też dla tego, kto będzie potrzebował.
Nie ma słów, które mogłyby opisać nasze relacje z tym człowiekiem, jego wielkość i ból, który nam towarzyszy. Pustka, która pozostanie po nim w warsztacie i w naszych sercach nigdy się nie wypełni. Jednak mamy ogromną nadzieję, że znalazł już sobie dogodne miejsce u boku swojego ulubionego papieża i opowiada trochę o nas, może wyprowadzać na spacery ukochaną Ganę, ma pod dostatkiem monte i bielucha, a i jakieś paski do skręcania dla niego się znajdą.

Dziękujemy Dylikosiu, że mogliśmy Cię poznać i być Twoimi przyjaciółmi.







Pozostale aktualnosci
Jesteśmy po kursie na Instruktorów Nordic Walking   Szkolenia dla Trenerów Pracy   Praca na stanowisku Trener pracy
04.11.2020
wiecej
 
25.09.2020
wiecej
 
01.09.2020
wiecej
pik
Kwartalnik „Światło i cienie” Pobierz program do rozliczania PITa

ChSON "Ognisko" | ul. Lubelska 21 | 30-003 Kraków
tel. +48 12 423 12 31 | faks: +48 12 422 96 38 | e-mail: biuro@ognisko.org.pl

Projekt i realizacja: Otwarte

e-mail Projekt i realizacja Otwarte