Top
Przekaż 1% podatku
Przekaż 1% podatku

Darowizny na rzecz Stowarzyszenia

Bank PEKAO S.A o/Kraków

28 1240 1431 1111 0000 1045 1072

Czytelnia

Troszeczkę bardziej ruchliwy i gadatliwy chłopiec
Kreska strona
Gabriela
Jestem matką czternastoletniego chłopca, który cierpi na nadpobudliwość psychoruchową (ADHD). Syn od urodzenia zachowywał się "inaczej" niż jego rówieśnicy. Jako niemowlę stale płakał i był nerwowy, nigdy nie można było go pozostawić płaczącego, ponieważ zanosił się. Nieustannie wymagał (oczekiwał) naszego towarzystwa, całe dnie skupiał na swojej osobie uwagę.
W wieku przedszkolnym problemy się nasiliły. Brak możliwości skupienia się dłużej na jednej czynności - zabawie, brak możliwości brania udziału w grach i zabawach z rówieśnikami powodował, że syn bardzo szybko się zniechęcał. Pani wychowawczyni również miała problemy ze znalezieniem "złotego środka" na wypełnienie czasu dziecku. Stosowanie kar (stawianie w kącie, nie branie udziału w grach) nie skutkowały, efekt był zgoła odwrotny. Rodziło to konflikty. Rodzice chętnie chodzili na skargi, na zebraniach podnoszono problem usunięcia syna z grupy/ przedszkola i umieszczenie go w tzw. "zakładzie specjalnym". Szczęśliwym zbiegiem okoliczności nigdy do tego nie doszło.
Szkoła - to była poważna decyzja. Wybraliśmy szkołę integracyjną/klasę integracyjną. Panie prowadzące od samego początku bardzo narzekały, syn stale przynosił jedynie masę uwag, z powodu których w domu były ciągłe kłótnie. On tak naprawdę w ogóle nie rozumiał: co? dlaczego? przecież on nie chciał? przecież nic złego nie zrobił! Trudno mu to było wyjaśnić.
Na lekcjach nie uważał, przeszkadzał dzieciom, niemal na każdej przerwie kogoś przewrócił w swoim szalonym biegu przez korytarz, albo zaśmiewał się, jeśli komuś zginęło pióro, kredka... To prowokowało dzieci do bójek i przezywania. Dzieci nie lubiły syna, także dlatego, że nie podporządkowywał się regułom gier i wprowadzał nieznośny chaos wokół siebie, próbował zawsze postawić na swoim, po prostu nie słuchał innych przez dłużej niż kilka sekund. Nie lubiły go też Panie, ponieważ wygłupiał się bez powodu i nie koncentrował się gdy się do niego mówiło. Kiedy pisał sprawdziany i otrzymywał bardzo dobre oceny, Pani najpierw była zdziwiona, potem poirytowana - jak to możliwe przecież cały czas nie uważał. Jedyną "pomocą" ze strony wychowawcy było stwierdzenie: "ja nie znam tej choroby, nie wiem co to jest, czy on w ogóle coś zażywa?" Następnie padało stwierdzenie - to przecież bandyta, z niego nic nie będzie". Niestety syn zawsze był przy takich rozmowach.
Nie pomagały interwencje psychologa, pisma, orzeczenia neurologa. Dziecko było sukcesywnie "niszczone". Doprowadziło to do jeszcze większego obniżenia samooceny, uważał że jest zły, nikomu niepotrzebny i tak go nikt nie kocha. Nie mógł w żaden sposób zrozumieć dlaczego nie ma kolegów, wszyscy się z niego wyśmiewają.
Po tych trzech dramatycznych latach, jako matka sama zaczęłam wierzyć, że mam dziecko "nienormalne" a nie chore.
Podjęłam decyzję, za namową psychologa i neurologa, o zmianie szkoły. Trafiliśmy do SP nr 151 również integracyjnej. Dopiero tu spotkaliśmy się z pełnym zrozumieniem, gronem pedagogicznym przystosowanym do współpracy z dziećmi z ADHD.
IV klasa to był indywidualny tok nauczania. II półrocze IV klasy syn zaczyna wchodzić na pojedyncze lekcje do klasy. Rozpoczęła się mozolna praca nasza i nauczycieli. Została uwieńczona sukcesem. Syn chętnie szedł do szkoły, pozyskał kolegów i odzyskał zaufanie do otoczenia. Dalej było trudno, to przecież nie katar.
W V klasie został przeniesiony do klasy integracyjnej z pełnym uczestnictwem w życiu klasy. Od samego początku Pani Magda zaczęła współpracę pomiędzy klasą, nauczycielami i mną. Syn bardzo szanował Panią, jej praca polegała na pozytywach, ciągłym chwaleniu, podkreślaniu każdego dobrego zachowania. Czuł się doceniony. Z nauką nie było większych problemów. Przez całą V i VI klasę syn chodził do szkoły, wyjeżdżał na wycieczki, na zielone szkoły. Wiedział, że Pani Magda będzie go wspierać w trudnych sytuacjach, których niestety nie brakowało. Powoli zaczął pojmować co wolno a czego nie, chociaż przychodziło to z trudem.
Jestem pewna, że ogromną rolę w całym procesie pozytywnych zmian jakie nastąpiły w życiu mojego syna odegrała Pani Magda, jej pełne zaangażowanie w proces wychowawczy na terenie szkoły przynosi pozytywne skutki do dnia dzisiejszego. Była osobą, która ze zrozumieniem i cierpliwością podeszła do problemu, jakim jest ADHD.
Jeśli chodzi o postępowanie w domu, to przede wszystkim istotnym jest, aby być szalenie konsekwentnym w jasno określonych zadaniach. Polecenia muszą być czytelne i jasne. Syn stale oczekuje naszego wsparcia psychicznego i cielesnego (pyta: czy ktoś mnie w ogóle kocha? Czy ja mam po co żyć?). Lubi kiedy jest w centrum uwagi, kiedy jest najważniejszy, z trudem znosi przegraną. Bardzo szybko się zniechęca, ale poprzez wspieranie: "Dasz radę! Jesteś zdolny! Kto jeśli nie Ty!? Kochamy Cię!" udaje mu się zakończyć sukcesem podjęte zadanie.
Jest bardzo zdolnym, sprytnym chłopcem, pełnym ciekawych pomysłów, równocześnie wrażliwym na krzywdę innych. W klasie chętnie otacza opieką chore dzieci np. kolegę, który jest autystą. Oprócz stałej pracy w domu i w szkole syn jest pod stałą opieką neurologiczną i psychologiczną.
Dzięki temu, że napotkaliśmy na naszej drodze ludzi, którzy wyrazili chęć pomocy i współpracy mogę powiedzieć, że mój syn funkcjonuje w środowisku normalnie. Jest chłopcem tylko "troszeczkę" bardziej ruchliwym i gadatliwym.

Ze szczególnymi słowami uznania dla Wychowawcy - Pani Magdy.

Gabriela

Pozostale aktualnosci
Mózgowe porażenie dziecięce   Rodzeństwo   Bliźniaki
dr med. Monika Gasińska
wiecej
 
Grażyna Banach-Kociołek
 
Joanna Ochał
pik
Kwartalnik „Światło i cienie” Pobierz program do rozliczania PITa

ChSON "Ognisko" | ul. Lubelska 21 | 30-003 Kraków
tel. +48 12 423 12 31 | faks: +48 12 422 96 38 | e-mail: biuro@ognisko.org.pl

Projekt i realizacja: Otwarte

e-mail Projekt i realizacja Otwarte